jak długo pisze się książkę

Jak długo pisałam książkę o podróży dookoła świata?

Jak długo pisze się książkę? Przed napisaniem własnej książki nie miałam pojęcia jak to oszacować. Do tamtej pory najdłuższym moim tekstem pisanym była praca magisterska. Miałam wrażenie, że zajęło mi to wieczność, a w rzeczywistości około pół roku. Czy ten sam czas wystarczy, aby napisać książkę?

To zależy :)

We wpisie dzielę się etapami pracy, przez które przeszłam pisząc książkę "Dziewięć marzeń"W sumie trwało to około 4 lat.

Jak długo pisałam swoją książkę "Dziewięć marzeń"?

Odpowiedź nie jest taka prosta. Zaczęłam pisać książkę już podróżując dookoła świata. Nagrywałam filmiki, aby przesłać je do przyjaciółki w Polsce. Pisałam pamiętnik, publikowałam posty i wpisy na blogu i tym samym archiwizowałam wspomnienia. W ten sposób zupełnie nieświadomie zbierałam materiały i pierwsze treści do książki. W odpowiednim momencie wystarczyło tylko po nie sięgnąć, przerobić albo spisać. Te materiały okazały się być jak złoto, bo dzięki nim nie skłamałam.

Wspomnienia mają to do siebie, że często idealizują albo koloryzują, to co przeżyliśmy i zachowują w naszej pamięci przekłamane treści = wspomnienia. Jeśli mi nie wierzysz to przypomnij sobie swój ostatni urlop, np. w Azji.  Zachowałeś go w pamięci jako coś pięknego - zapierające dech w piersiach krajobrazy, pycha przekąski i te widoki! Było super, prawda?

Dzięki takim doznaniom nie ma co pamiętać o zimnej wodzie, która leciała pod prysznicem, robakach, podkręconej na maxa klimatyzacji w autobusach. A może cały wyjazd myślałaś o swoim byłym zamiast cieszyć się czasem z koleżankami? Być może nie trafiłam, że właśnie tak było u Ciebie, ale wiesz o co mi chodzi? Dzięki temu, że miałam materiały, które powstały na miejscu w momencie, gdy tam byłam nie było mowy o przekłamaniu. Bali nie było idealne, a na Filipinach nie tylko świeciło słońce. 

Jeśli mogę Ci coś poradzić zacznij pisać teraz, notować już teraz. W jednym miejscu zbieraj materiały, swoje myśli, przemyślenia, cytaty, komentarze innych na ten temat. Gdy już dojrzejesz do tego, aby zabrać się za książkę będziesz miała ochotę sama siebie wycałować za taką teczkę z materiałami!

Według mnie, ten etap można nazwać etapem "zero", bo tak jak w moim przypadku możesz nawet nie być świadomym, że właśnie pracujesz nad własną książką. Pozostałe, już świadome prace podzieliłam na etapy. 

Pierwszy etap "chcę, ale jak to zrobić?"

Ten etap był dla mnie poszukiwaniem czasu, miejsca i motywacji na pisanie. Gdy zabrałam się za pisanie książki pracowałam wtedy na etacie w korporacji. Chcąc wprowadzić regularność w pisaniu zaczęłam od wprowadzenia w swoim kalendarzu 2h w tygodniu na pisanie. Nie mogłam się za to zabrać po pracy, bo przeważnie wracałam wykończona po całym dniu, a tak nie można pisać. Spróbowałam kilka razy wstać wcześniej i pisać przed pracą. Okazało się, że wtedy świeży jeszcze umysł najbardziej twórczo pracuje. Razem z grupą Ranne Ptaki, zaczęłam wstawać o 6 rano i pierwsze godziny poświęcałam na pisanie. 

Gdy po tygodniu przerwy wracałam do tekstu długo zajmowało mi odnalezienie się i zebranie myśli. Chodzi mi o takie "wejście w temat", więc jak tylko miałam czas, w sobotę albo dzień wolny szłam pisać do kawiarni. Pisałam w Starbucks, w Green Nero, Parę Osób... wszędzie tam, gdzie były warunki do pisania. Wygodny fotel i wifi. W domu ciężko było mi się skupić na pisaniu, za dużo rozpraszaczy. 

Często było tak, że w te wolne dni byłam poza Warszawą i gdy tam szłam do kawiarni czułam presję, że tak długo siedzę i personel zwraca na mnie uwagę. W Warszawie normalne stało się, że ludzie pracują w kawiarniach, w mniejszych miastach przychodzą na kawę, ciastko, porozmawiać po czym wychodzą.

Gdybym miała powiedzieć o jednej rzeczy, która pozwoliła mi przejść do kolejnego etapu w pisaniu książki byłby to plan pracy. Plan motywuje. A motywacja bierze się z działania.  To dwa zdania klucze, które napisałam sobie na kartce i zawiesiłam na korkowej tablicy. Najważniejsze to zacząć pisać, zacząć działać - w ten sposób jesteśmy krok do przodu i nakręcamy się na więcej. Stworzenie planu to podstawa. Nie ważne, że życie zweryfikuje nasze założenia, ale sam fakt posiadania planu w widocznym miejscu i dopisania do nich dat realizacji sprawia, że podnosimy tyłek z kanapy i działamy. Sprawdziłam na sobie, nie jest łatwo, ale działa :) 

Drugi etap pisania książki = skupienie na jednej rzeczy.

Kręciłam się w poszukiwaniach przestrzeni do momentu, w którym zrobiłam przemeblowanie w swoim pokoju i przygotowałam strefy wygodne do pisania. Strefy, czytaj jako biurko z krzesłem i fotel z stolikiem. Przemeblowanie w pokoju było przełomem, bo od tej pory znalazłam swoje miejsce do pisania i potrafiłam pisać całe dnie. Co kilka kwadransów robiąc przerwę na pójście do kuchni, toalety, sprawdzenia co się dzieje za oknem, włączenie radia. Co ważne, nigdy nie zaglądanie w media społecznościowe, bo wtedy plan pisania mógłby zostać zagrożony. Gdy nie mogłam już usiedzieć przy biurku, to brałam kubek z herbatą i laptopa i przenosiłam się na fotel.

Rezygnując z pracy w korporacji, wygospodarowałam sobie czas, aby poświęcić cały dzień na pisanie to robiłam to od rana do wieczora, dzień, dwa, trzy. Po czym robiłam dzień przerwy na zajęcie się zupełnie czymś innym nie związanym z siedzeniem przy komputerze. Ten etap był najbardziej owocny w skutkach. Może po części dlatego, że moja głowa była oddana myśleniu o fabule, bohaterach.  Skupienie się na jednej rzeczy przekładało się na jakość i liczbę napisanych słów. Takie widoczne postępy motywują z kolei do dalszej pracy.

Uczestniczyłam niedawno w spotkaniu z Katarzyną Bonda, autorką bestsellerowych powieści kryminalnych, która porównała swoją pracę, czyli pisanie książek do kreta. Nie potrzebuje ona zmian w przestrzeni, otoczeniu, czy innych wymówek, aby pisać. Zamknięta w czterech ścianach siedzi przy biurku i pisze. Nie ma jej dla świata, przez większość czasu żyje w świecie swojej książki i temu się poświęca. Złapaniem oddechu i powrót do normalności było dla niej wyjście w dresie z psem, czy do sklepu po kawę - no cóż, tak to robią profesjonaliści. 

 

--- 

 

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on google
Google+
Share on print
Drukuj

Jeśli zarezerwujesz lot, nocleg lub samochód za pomocą powyższych linków, to do mojej skarbonki wpadnie kilka groszy. Co prawda, nie są to kokosy, ale każdy grosz się liczy. Obiecuję, ze przeznaczę go na rozwój tego bloga i w żaden sposób nie wpłynie to na cenę Twojej rezerwacji.

Autorka książki „Dziewięć marzeń”. Ulubiony kierunek podróży to Azja. Zakochała się w niej podczas podróży dookoła świata w pojedynkę. Kiedy nie podróżuje, dba o ogródek (na balkonie :)) i litrami pije zieloną herbatę. Zaraża energią i wierzy, że wszystko co dajemy do nas wraca. 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy