cele na nowy rok

A gdyby tak nie wyznaczać celów na nowy rok?

Uwielbiam cele na nowy rok. Sama nie wiem czy bardziej lubię je wyznaczać, czy działać w ich kierunku? Co ja bredzę… już wiem! Moja ulubiona część pracy z celami to skreślanie ich z listy. Słyszałam, że niektórzy patrząc na usatysfakcjonowaną twarz osoby, która to robi nazywają to zboczeniem. Jeśli tak jest, to tak, jestem zboczeńcem :)

Ale hola, czy to znaczy, że jestem w trakcie leczenia, skoro napisałam artykuł na blogu o nie wyznaczaniu celów na nowy rok? Jeśli czytasz mój blog od dłuższego czasu, to może pamiętasz, że  trzy lata temu podzieliłam się z czytelnikami e-bookiem, o tym jak wyznaczać cele i je realizować. Od tego czasu wiele się zmieniło, a zwłaszcza moje podejście do celów.

Po podróży dookoła świata w pojedynkę kilka razy usłyszałam, że ktoś chciałby zrobić sobie roczną przerwę w pracy, spełniać marzenia i podróżować tak jak ja.

- To czemu tego nie zrobisz? – odpowiadałam.

- Nie, ja nie – po namyślę – zresztą jakby to wyglądało w CV? – wyznała jedna z osób.

No właśnie i to jest clou. Naprawdę żyjesz tylko po to, żeby mieć co wpisać do swojego CV? To Twój priorytet?

Słowo „cele” często łączymy z życiem zawodowym, czy karierą. Jeśli tak jest to może warto poszerzyć obszar wyznaczania celów albo ująć je w coś moim zdaniem przyjemniejszego. Regina Brett ujęła to w ten sposób:

„Żyjesz na miarę swojego CV czy mowy pogrzebowej?”

Pisała „… w mowach pogrzebowych udane życie wygląda zupełnie inaczej niż „sukces finansowy w codziennych kategoriach”. Na co dzień za udanym życiem często stoi sukces zawodowy, zarabianie pieniędzy, na mowach pogrzebowych uwaga przekłada się na coś zupełnie innego”. Posłużyła się przykładem przemówienia Baracka Obamy na pogrzebie kobiet i mężczyzn, którzy zginęli w strzelaninie w Washington Navy Yard. „Obama opowiadał, że ofiary podarowały słowniki trzecioklasistom i prowadziły szkółkę niedzielną w kościele. Mówił o ile znaczyły dla nich dzieci i wnuki.” Tak zapamiętają ich ludzie.

Świat wokół nas skupia się na biciu własnych rekordów, gonitwie w rywalizacji po więcej. Na to nie zawsze mamy wpływ, ale mamy wpływ na nasze podejście do tego co zrobimy w tym, czy przyszłym roku – na nasze cele na nowy rok, zadania, życiowe priorytety.

Przeczytałam rozdział o mowie pogrzebowej w książce Reginy Brett, po czym spojrzałam na swoje cele. Cele i plany są nieodłączną częścią mojego życia. Analizując dotychczasowe życie zdałam sobie sprawę, że najfajniejsze rzeczy, które dały mi radość, miłość, poznanie siebie, poczucie spełnienia nie były tymi z CV. A co ciekawe czuję, że dzięki nim niechcący podniosłam swoją atrakcyjność na rynku pracy.

Projekty, sukcesy, doświadczenie to jedno. Coraz większość pracodawców stawia na osobowość, nastawienie, pasje, hobby coś co wyróżnia Cię z pośród innych. A jak lepiej można się wyróżnić na tle innych niż będąc sobą? Będąc prawdziwie sobą, nie mamy konkurencji.

To nie tylko moje zdanie. Mój były szef, Prezes korporacji na ścianie w gabinecie miał obramowany cytat z prenumerowanego Harvard Business Review:

„Hire for attitude, train for skills”

Lista rzeczy, które chciałabym zrobić przed śmiercią

Podróże, książki i osoby, które spotkałam na swojej drodze sprawiły, że wyznaczanie celów, zamieniłam na listę rzeczy, które chciałabym zrobić przed śmiercią. Jedną z nich było przelanie na papier historii podróży dookoła świata i wydanie jej w formie książki – taka moja potrzeba wewnętrzna. W życiu nie pomyślałabym, że ten punkt z listy sprawi tyle dobrego dla mnie i dla innych.

W ciągu tych trzech miesięcy od premiery „Dziewięciu marzeń” dostałam dziesiątki wiadomości z informacją o tym, że utożsamiacie się z bohaterką. Zapisane słowa dają Wam wiarę w marzenia, nadzieję i odwagę do życia. To dla mnie niesamowite!

Na liście rzeczy, które chciałabym zrobić przed śmiercią jest więcej rzeczy. Część z nich chciałabym zrobić w tym nowym roku, jednak nie na siłę. Wierzę, że takie rzeczy mają swój odpowiedni czas. Po mojej stronie jest dopilnować/ wziąć się do pracy aby zostały zrealizowane.

Wyznaczasz sobie cele na nowy rok albo już to zrobiłeś?

Chciałabym żebyś spojrzał na nie i odpowiedział sobie na pytanie - czy to jest coś co rzeczywiście chciałbyś przeżyć? Doświadczyć, spróbować, zaznać zanim kopniesz w kalendarz? Jest szansa, że ktoś o nich wspomni w Twojej mowie pogrzebowej?

UDOSTĘPNIJ

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on google
Google+
Share on print
Drukuj

Jeśli zarezerwujesz lot, nocleg lub samochód za pomocą powyższych linków, to do mojej skarbonki wpadnie kilka groszy. Co prawda, nie są to kokosy, ale każdy grosz się liczy. Obiecuję, ze przeznaczę go na rozwój tego bloga i w żaden sposób nie wpłynie to na cenę Twojej rezerwacji.

Autorka książki „Dziewięć marzeń”. Ulubiony kierunek podróży to Azja. Zakochała się w niej podczas podróży dookoła świata w pojedynkę. Kiedy nie podróżuje, dba o ogródek (na balkonie :)) i litrami pije zieloną herbatę. Zaraża energią i wierzy, że wszystko co dajemy do nas wraca. 

1 thought on “A gdyby tak nie wyznaczać celów na nowy rok?”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy