Plany na kolejne sto dni gap year

Plany na kolejne sto dni gap year

Jestem w Sydney już ponad miesiąc i ciągle mi mało. Jak tu przyleciałam to poczułam się jak w domu. I to nie tylko dlatego, że Sydney jest takie piękne i cudowne. To miejsce przypomniało mi jak bardzo lubię być w mieście. Otoczona wysokimi budynkami,  fajnie i modnie ubranymi ludźmi, a także dostępem do kawiarni na każdym rogu, w których jak zamówię zieloną herbatę, to nie otrzymam czarnej z mlekiem i zieloną posypką na wierzchu.

zielona herbata na lotnisku Kalibo
zielona herbata na lotnisku Kalibo

Nie wyobrażacie sobie jak miło jest po takim czasie wrócić do miasta i cieszyć się jego atrakcjami. W każdym sklepie jest mleko, płatki, jogurty, normalny chleb, pyszne wino i kosmetyki które nie wybielają skóry… W Azji nie mogłam zjeść tego na co miałam ochotę tylko to co było aktualnie dostępne. Cudownie jest wrócić do tego wyboru i różnorodności! Są parki, jest komunikacja miejska, kierowcy przestrzegają przepisów, a w sklepach są markowe ciuchy (dla odmiany oryginalne:)) i to w moich rozmiarach – nie jestem już olbrzymem! W Azji owszem kupiłam kilka ubrań, ale to nie było łatwe. Azjatki są filigranowe i noszą rozmiary dziecięce, podczas gdy ja (165cm wzrostu, wagi Wam nie podam :P) byłam oversize :/

Ostatnie miesiące chodziłam w japonkach , stroju kąpielowym i byle jakim t-shircie, jadłam ryż, jeździłam skuterem, trajkiem i negocjowałam każdą cenę, którą otrzymałam od sprzedawcy. Kocham Azję i lubię ten ich bałagan, ale teraz widzę, że brakowało mi tych malutkich miejskich przyjemności.

Sydney plaża
Sydney

 

Pewnie ciężko Wam to sobie wyobrazić mając to wszystko pod nosem, ja też miałam i nie doceniałam. Twardo wierzyłam, że nie jest mi to potrzebne, ale jak na własne życzenie odcięłam się od konsumpcjonizmu to wkrótce okazało się że bardzo za nim tęskniłam.

Nadal wyznaję zasadę minimalizmu, ale to nie zmienia faktu, że jestem kobietą, lubię mieć wybór i być kuszona takimi przyjemnościami jak na przykład zakupy! Dlatego zostanę tu trochę dłużej, pozwiedzam Australię, nacieszę się miastem i spędzę swoje urodziny w marcu. Dopiero wtedy ruszę dalej na…

Hawaje

Myśląc o kupnie kolejnego biletu z Australii, wiedziałam, że aby kontynuować podróż dookoła świata muszę polecieć do Ameryki. Ciężko jest jednak znaleźć miejsce, z temperaturą ponad 20 stopni w marcu w Ameryce Północnej. Owszem, wymieniłam garderobę w moim bagażu podręcznym, ale nadal są to letnie ubrania i zgodnie z zasadą, o której wcześniej pisałam, chciałam polecieć w miejsce gdzie jest ciepło. Obawiałam się odwiedzić sama Amerykę Południową, dlatego jak zobaczyłam promocję biletów na Hawaje to pomyślałam, że to przeznaczenie 🙂

Co dalej? Bilet do Polski?

Nie mam kupionych więcej biletów, ale to nie znaczy, że to koniec mojej podróży. Dużo osób pyta mnie kiedy kończy się moja wyprawa i to jest jedno z trudniejszych pytań, które zadajecie 🙂 „kiedy wracasz?”, „kiedy zobaczę Cię w Warszawie?” No właśnie kiedy ja wracam…

Prawda jest taka, że nie mam jeszcze biletu powrotnego do Warszawy, ale mam mały zarys planu w swojej głowie, kiedy to nastąpi (co prawda jak wyjeżdżałam w październiku to planowałam wrócić w styczniu, więc różnie to z moimi planami bywa, ale myślę, że ten dojdzie do skutku).
Nie chciałabym całej mojej rocznej przerwy spędzić w podróży. Myślę, aby przylecieć do Polski w okolicach kwietnia/maja – jak zrobi się troszkę cieplej i chwilę zostać w Polsce. Mam kilka pomysłów na spędzenie reszty miesięcy, które zostały do końca gap year, ale jeszcze się nimi z Wami nie podzielę.
Nie bez powodu nie pisałam o swoich konkretnych planach na początku wyjazdu. Miałam poczucie, że jak Wam powiem jakie mam plany na ten rok, to będę się czuła, że teraz muszę podążać wg planu, bo do tego się zobowiązałam. A ja nie chce nic musieć, nie podczas tego roku. Chciałam być otwarta na to co się wydarzy podczas tej wyprawy i na tyle elastyczna żeby być gotową na scenariusz mojej podróży jaki napisze życie. Do tej pory wszystko idzie nawet lepiej niż sobie wymarzyłam. To moja przerwa i chce ją przeżyć po swojemu.

Trzymajcie kciuki!

AKTUALIZACJA 22/03/2016

Długo się zastanawiałam zanim kupiłam ten bilet, ale w końcu odpowiedź sama do mnie przyszła i decyzja została podjęta.

Na początku kwietnia polecę z Hawajów na kilka dni do Kalifornii. W ubiegłym roku miałam okazję zwiedzić na spokojnie wszystkie miejsca z tego słonecznego zakątka, o których marzyłam (możecie przeczytać o tym TUTAJ), więc tydzień na miejscu w zupełności mi wystarczy. Następnie polecę zobaczyć Statuę Wolności, zrobić kilka fotek na Times Square i Wall Street, po czym 19. kwietnia z Nowego Jorku wsiądę do samolotu do Polski! To ostatni miesiąc mojej podróży dookoła świata i bardzo się cieszę, że spędzam go Stanach!

Dlaczego tak zadecydowałam? Przecież tyle piszę o tym, że uwielbiam swoją podróż i jest tak cudownie…

Już wyjaśniam 🙂

To wszystko jest prawdą. Kocham to, że jestem w podróży i cały ten mój bałagan…, ale to jest trochę tak jak z pomysłem podróży dookoła świata. Zrobiłam to, co chciałam – spakowałam plecak i wyjechałam – a nie tego ode mnie oczekiwano. Teraz sytuacja wygląda podobnie. Wracam do kraju, bo tak czuję i tęsknię jak cholera! 🙂

Jeśli ktoś widział inaczej mój wyjazd (miał być krótszy, dłuższy, w innym kierunku…) miał inne oczekiwania wobec mnie („taka to niby wielka podróżniczka a wraca”, itp.) … to sory, mam inne plany 🙂 Wolę być ok wobec siebie. Już o tym pisałam, ale może nie pamiętacie, więc nieskromnie zacytuję samą siebie „to mój rok, więc spędzę go po swojemu, do niczego się nie zmuszam” – i tą drogą właśnie idę. Osiągnęłam wszystkie cele, z którymi wsiadłam do samolotu pół roku temu, więc mogę wracać.

Mam kilka pomysłów na to, co zrobię z resztą mojego „gap year”, ale za wcześnie, żeby o tym mówić. Lubię Was, więc na pewno o wszystkim napiszę jak tylko się na coś zdecyduję.

Szczęśliwa, dumna z siebie i z kolejną listą marzeń wracam do Polski (zobaczymy na jak długo 😛 ).

Plany na kolejne sto dni gap year

About Martina, lovelajf.pl

Trener Rozwoju Osobistego, Coach, bloger, minimalistka z pasją do podróżowania. Ulubiony kierunek podróży to Azja. Zakochała się w niej podczas podróży dookoła świata, którą zrealizowała w pojedynkę. Kiedy nie podróżuje, biega i pije zieloną herbatę. Nieustająca poszukiwaczka inspiracji i dzieląca się nią z czytelnikami.

  • Kciuki trzymamy, pobytu w Australii zazdraszczam 🙂 Życzę miło spędzonych chwil i spełnienia planów! Pozdrowienia!

  • dzięki MisCatalina! :*

  • Powodzenia! Pamiętam jak jeszcze niedawno pisałaś pod moimi postami o gap year, że też masz w planach roczną przerwę. Ale ten czas szybko leci 🙂 Ja wychodzę z założenia, że planowanie jest fajne, ale zmienianie planów jeszcze fajniejsze haha 😉 Nic nie musisz – tego się trzymaj. Rób to co w danym momencie uważasz za słuszne i żyj chwilą!

  • Ooo jesteś z Warszawy! To czekam na jakieś spotkanie po powrocie 🙂

  • Kochana, jak już będziesz w Warszawie porywamy Cie na reportaż! 🙂 🙂

  • Karolyna

    Bardzo dobrze. Ja chcę się w końcu przytulić…