Najtrudniejsza część podróżowania, o której nikt nie mówi

Najtrudniejsza część podróżowania o której nikt nie mówi…

Kilka dni temu natknęłam się na wpis Kellie Donnelly o trudnych stronach podróżowania. Jej tekst okazał się idealnym odzwierciedleniem tego, czym sama chciałabym się z Wami podzielić opisując uczucia, jakie mi towarzyszyły po powrocie do kraju po półrocznej podróży dookoła świata. Postanowiłam przetłumaczyć jej artykuł, dodać trzy grosze od siebie i udostępnić, ponieważ osobiście nie ujęłabym tematu lepiej.

Poniższe słowa oddają stan emocjonalny, który towarzyszy osobom, które wróciły z długiej wędrówki. Jeśli kiedykolwiek podróżowałeś lub wyruszyłeś sam w nieznane, witamy w grupie zagubionych osób, które prawdopodobnie nigdy nie zostaną zrozumiane.

Zobaczyłeś świat, spróbowałeś zupełnie nowych rzeczy, poznałeś ludzi innych niż Ci, których znałeś dotychczas, zakochałeś się, zwiedziłeś niesamowite miejsca, poznałeś nowe kultury – i skończone.

Ludzie zawsze mówią o swoich wyjazdach, ale dlaczego nikt nie rozmawia o powrotach do domu po długiej wędrówce?

Zazwyczaj opowiadamy o ciężkich momentach, które przeżyliśmy w drodze – szukaniu pracy za granicą, zawieraniu nowych przyjaźni, bezpieczeństwie w obcych krajach, przystosowaniu się do innych norm kulturowych i popełnianiu błędów z tym związanych. Z powyższymi rzeczami liczysz się na początku swojej wyprawy i wiesz, że musisz się z nimi zmierzyć.

Podczas podróży poznajesz bardzo dużo osób, nawiązujecie przyjaźnie, po czym przychodzi nieunikniony czas rozstania. Pożegnania są trudne, ale jesteś ich świadomy. Wiesz, że wszytko jest na chwilę, ponieważ cały czas się przemieszczasz, nie możesz się przyzwyczajać i musisz być otwarty na nowe. Kiedy wiesz, że za chwilę wracasz do domu łatwiej jest pogodzić się z wypowiedzianymi po drodze „do widzenia”, „żegnaj”, „do zobaczenia”, ponieważ wracasz do rodziny, przyjaciół, których miałeś w pamięci przez całą długą drogę.

Kiedy już wróciłeś do domu, spędzasz czas z rodziną i przyjaciółmi. Opowiadasz swoją historię, to, czego doświadczyłeś w podróży, śmieszne historie, przyznajesz się do kłopotów i niebezpiecznych sytuacji, w których wziąłeś udział. Jesteś hollywoodzką gwiazdą przez pierwsze tygodnie, a rzeczywistość po powrocie jest taka nowa i ekscytująca. Niestety tylko do czasu, ponieważ za moment to wszystko mija.

Twoje otoczenie przyzwyczaiło się, że jesteś w domu, nie jesteś już nowym ciekawym obiektem rozmów. Zainteresowanie Twoją osobą zmienia formę i pojawiają się pytania:

Jakie masz plany? Masz już pracę? A może wyjeżdżasz? Spotykasz się z kimś?

Smutna część tej historii jest taka, że po tym jak już odwiedzisz wszystkich, których powinieneś odwiedzić po kilkumiesięcznej nieobecności, siedzisz w swoim pokoju, w którym dorastałeś i dochodzisz do wniosku, że nic się nie zmieniło.

Cieszysz się ze szczęścia bliskich, z ich zdrowia,… i owszem, Twoi znajomi zmienili pracę, mają nowych partnerów życiowych, część z nich się zaręczyła, inni wzięli kredyt, a jeszcze inni wyremontowali łazienkę… Słuchasz tego i widzisz przepaść między Wami…, bo gdzieś w środku jest część Ciebie, która krzyczy: “czy nikt z Was nie widzi jak bardzo się zmieniłem?”

I wcale nie masz na myśli włosów, wagi, ubioru czy innych rzeczy związanych wyglądem zewnętrznym. Chodzi o to, co się dzieje w Twojej głowie… o marzeniach, które zmieniły kierunek, nowych priorytetach, które odkryłeś, o tym jak w innych barwach widzisz swój kraj, innym sposobie, w jaki odbierasz ludzi wokół siebie i ich problemy… takie to wszystko błahe w porównaniu do tego co widziałeś.

Chciałbyś żeby wszyscy to zobaczyli i tak bardzo masz potrzebę podzielenia się, porozmawiania o tym…, a okazuje się, że nie ma takich słów, które opiszą to, w jaki sposób Twoja dusza rozwinęła się w momencie, kiedy zostawiłeś bezpieczny dom, pracę, komfort życia… wszystko to, co miałeś i znałeś. Zostawiłeś to za sobą i zmusiłeś sam siebie do ekstremalnej zmiany. Wymagało to od Ciebie niesamowitej odwagi, zaparcia, dyscypliny i wewnętrznej zmiany, bo od tego czasu Twój mózg zaczął pracować w zupełnie nowej rzeczywistości. Nie takiej, o której uczono Cię w szkole, za młodych lat.

Stałeś się świadomy, że myślisz w zupełnie inny sposób, ponieważ doświadczyłeś tego, w każdej sekundzie, każdego dnia podczas wędrówki, w swojej głowie. Ale jak tą zmianę zakomunikować nowemu/staremu otoczeniu?

Trzy tygodnie po powrocie, rozmowa telefoniczna z kolegą:

– Słyszałem, że po powrocie z takiej podróży można mieć depresję.

Patrzysz przez okno, deszcz pada, szaro, zimno, kot na parapecie siedzi i patrzy na Ciebie z pogardą. Ty w rozciągniętym dresie odpowiadasz:

– Też tak słyszałem.

Czujesz się wściekły. Zagubiony. Po co ja w ogóle wróciłem!!?? Na chwilę zapominasz i chowasz do szuflady to wszystko czego się nauczyłeś o sobie, o życiu podczas podróży. Są momenty, w których masz wrażenie, że nie było warto tego przeżyć, ponieważ nic się nie zmieniło. Mijają dni, czasem miesiące i nagle wszystko zaczyna być jasne. Dochodzisz do wniosku, że to, co zrobiłeś to jedyna rzecz, która jest ważna, ponieważ ona zmieniła absolutnie wszystko i nie ma powrotu.

Jakie jest rozwiązanie dla tej trudnej strony podróżowania, o której nikt nie wspomina? Przypomina to uczenie się obcego języka, którego nikt w Twoim aktualnym otoczeniu nie rozumie. Nie masz pojęcia jak się skomunikować z tymi osobami, jak się z nimi dogadać i wyjaśnić co czujesz.

To jest powód, dlaczego pierwszą Twoją myślą po powrocie do kraju jest “muszę stąd wyjechać”.

Ucieczka? Każdy nazwie to inaczej. Jak mówisz komuś, że chcesz wyjechać, on odpowiada, że bardzo dobrze Cię rozumie, złapałeś bakcyla i teraz jesteś prawdziwym globtroterem, musisz być w drodze. Prawda, jest taka, że to nie pasja podróżowania ciągnie Cię w dalszą drogę, ale chęć powrotu do miejsca, w których ludzie posługują się tym samym językiem, co Ty. Nie chodzi tu o język polski, angielski, hiszpański czy portugalski. Tęsknisz za językiem, który tylko ludzie w podróży znają… jak to jest wyjechać, zmienić wszystko, rozwinąć się, doświadczyć, nauczyć się, a potem wrócić do domu i czuć się bardziej zagubionym w swoim rodzinnym mieście, niż najbardziej jak to tylko możliwe różnej kulturowo i odległej malutkiej wyspie na końcu świata, którą odwiedziłeś po drodze.

Fakt, zabłądziłeś, ale to co teraz przeżywasz to nie ślepa uliczka, to skrzyżowanie. Stoisz na nim i masz do wyboru drogę, którą nazwiesz „jadę zwiedzać dalej” albo skręcisz w drugą stronę, tą z przeszkodami. Tak naprawdę nie jest ważne, która z nich jest tą bardziej skomplikowaną, Ty nie szukasz łatwej czy trudnej drogi, szukasz własnej.

To jest najtrudniejsza część podróżowania i to podstawowy powód, dla którego większość z nas – osób, które podjęły decyzję o wyjeździe decydują się zrobić to ponownie.

Należysz do nich?

 

Inspiracją do napisania powyższego wpisu był dla mnie artkuł The Hardest Part of Travelling that No One Talks About by Kellie Donnelley

Follow my blog with Bloglovin

About Martina, lovelajf.pl

Coach, bloger, minimalistka z pasją do podróżowania. Ulubiony kierunek podróży to Azja. Zakochała się w niej podczas podróży dookoła świata, którą zrealizowała w pojedynkę. Kiedy nie podróżuję siedzi za biurkiem pochłonięta mediami społecznościowi (to jej zawód), biega i pije zieloną herbatę. Nieustająca poszukiwaczka inspiracji i dzieląca się nią z czytelnikami.

Share This:

  • Dokładnie… Ja najciężej chyba przeżyłam powrót z rocznej wymiany studenckiej, znajomy nazwał to post-erasmus depression. Ja przeżyłam niesamowite rzeczy, dzień w dzień otwarta na nowe bodźce, ludzi, emocje… A potem taka dziwna pustka i tęsknota. Po latach, gdy wciąż podróżuję i wracam, wciąż słyszę te same pytania i wciąż się nie uodporniłam. 😉

    • Bardzo dobrze Cię rozumiem. Dobrze, że znalazłaś sposób na uodpornienie – to super ważne! 🙂

  • ciekawy post i blog

    Zapraszam do MNIE

  • To też trochę tak jest z rozwojem duchowym, gdy już wskoczy się na pewien poziom to okazuje się, że nie ma z kim pogadać dookoła bo tematy o których rozmawiają ludzie okazują się takie mało istotne. Narzekanie na pracę, wybór sukienki na wesele i rajd dwutygodniowy po sklepach, zwalanie winy za nieudany związek tylko na partnera.
    Tak mi się wydaje, że Cię rozumiem. Zwłaszcza, że nam po tygodniu pobytu w Chorwacji, ciężko zaklimatyzować się w Polsce.
    Dlatego warto znaleźć jakiś balans.

  • Natalia Blaszczykiewicz

    Zgadzam się w 100%.

  • Faktycznie nikt o tym nie mówi, więc cieszę się, że Ty o tym wspomniałaś.
    Bez względu na wszystko życzę CI wszystkiego dobrego i powodzenia :*

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Dokładnie tak jest, z ciekawością przeczytałam wpis. Serdeczności ślę.

  • Jedrek Zamorowski

    Dwa miesiące temu wróciłem z rocznej podróży dookoła świata. Muszę przyznać, że odczucia mam dokładnie takie, jak opisane tutaj. Smutne to, ale prawdziwe. Powodzenia i do zobaczenia na jakiejś zapomnianej przez bogów plaży! 🙂