Chcesz osiągnąć sukces? Uparcie rób to, co kochasz!

Wierzę, że każdy z nas ma swoje powołanie, czyli unikalny talent do wykonywania danej czynności. Wykonywanie tej czynności sprawia człowiekowi największą radość i często pomaga osiągnąć sukces. Niektórzy z nas czują się jak ryby w wodzie realizując wyzwania w korporacji, inni preferują robótki ręczne, a jeszcze inni oddają się pracy na rzecz innych. Problem jest, gdy nie czujemy się dobrze w miejscu, w którym jesteśmy. W działaniach, które wykonujmy, na co dzień. Może to chwilowe odstępstwo od codziennego szczęścia, a może sygnał, że należy coś zmienić? Może to pierwsza jaskółka rozpoczęcia nowej drogi, poszukiwania siebie i znajdywania szczęścia. Jak osiągnąć sukces?

W dzieciństwie uczymy się gonić za marzeniami, szukać swojej drogi w życiu i koncentrować się na tym, co nas rozwija i sprawia radość. Potem zostajemy wtłoczeni w tryby edukacji. Machina przeżuwa nas i oddaje mniej otwartych, już odrobinę mniej poszukujących. Często się zdarza, że do swoich marzeń już nie powracamy. Wchodzimy w rolę, którą narzuca nam społeczeństwo, znajomi, a często w taką, jaką narzucamy sobie sami sztucznie próbując wpasować się w wymagania wszystkich, którzy nas otaczają. Czy umiemy w tej rutynie wytrwać? Oraz co ważniejsze – czy chcemy? Na to pytanie musimy sobie odpowiedzieć sami.

Z powołaniem jak z gustem kulinarnym. Nie wybieramy go, po prostu go mamy. Niektórzy mogą codziennie jeść kebaby, inni nie patrzą nawet w stronę fast foodów i nie wyobrażają sobie obiadu bez ziemniaków. Są też tacy, którzy nie tkną mięsa, a jedzenie go traktują jak obrazę. Nie jestem pewna czy to najlepsze porównanie, ale tak mi się skojarzyło. Każdy z nas lubi inną kuchnię. Możemy się zmuszać do jedzenia czegoś nie w naszym stylu, ale po co? Skoro prawdziwą przyjemność czerpiemy, gdy jemy to, co nam smakuje. Tak samo sytuacja wygląda z powołaniem. W dalszej części wpisu, przeczytasz o ludziach (jestem pewna, że ich nazwiska obiły Ci się o uszy), którzy długo szukali swojego powołania i ich poszukiwania zakończyły się sukcesem. Poznaj historie inspirujących postaci, które odnalazły swoje powołanie i szczęście.

Stephen King

Każdy zna nazwisko Stephena Kinga. Jego książki przekładane są chyba na każdy język na świecie. Pisze znakomite powieści grozy, ale nie boi się sięgać po inne gatunki literackie, tworząc wyjątkowe dzieła od dekad doceniane przez czytelników i krytyków. Bez wątpienia jest jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Nie wszyscy jednak wiedzą, że na początku swojej kariery King nie radził sobie tak dobrze, jak teraz. Wraz z żoną mieszkał w przyczepie i imał się różnych zajęć, jednocześnie pisząc. King w tym czasie pisał na prowizorycznym biurku zainstalowanym pomiędzy zmywarką i suszarką. Ubrania na swój ślub musieli pożyczyć. Minęło trochę czasu i przyszedł moment, kiedy do Kinga uśmiechnął się los i dzięki wytrwałości udało mu się sprzedać pierwsze opowiadanie. Dziś to wspomnienie, ponieważ autor żyje swoim wymarzonym życiem, robiąc to, co kocha.

Daniel Negreanu 

Dorastając w Toronto młody chłopak, syn rumuńskich imigrantów, Daniel Negreanu, marzył o karierze zawodowego gracza w snookera. Przesiadywał w klubach bilardowych, starając się szlifować umiejętności. Jednocześnie docierało do niego, że być może nie jest to kariera, która przyniesie mu szczęście i pieniądze. Jednak w klubach grano także w inną grę. W ten sposób Daniel nauczył się grać w pokera. Pierwsze wygrane przeznaczył na przeprowadzkę do stolicy tej gry – Las Vegas. Tam rozwijał swoje umiejętności i poświęcił się całkowicie swojej nowej pasji.

Dziś Daniel Negreanu jest żywą legendą pokera, jest uważany za najlepszego gracza na świecie i cieszy się powszechnym szacunkiem.

Jim Carrey

Kiedy Jim Carrey był bardzo młody, jego rodzina wpadła w poważne kłopoty finansowe. Przez trudności ze znalezieniem pracy przez ojca, Carreyowie zamieszkali w samochodzie zaparkowanym na trawniku przy domu dalekiego krewnego. Carrey, który już wtedy interesował się satyrą i aktorstwem był zmuszony zacząć pracę i codziennie po szkole spędzał osiem godzin pracując w fabryce. W wieku 15 lat udało mu się wykonać pierwszy występ komediowy na scenie. Ubrany w garnitur uszyty przez matkę, Carrey poniósł sromotną porażkę. Nie zniechęcił się jednak. Przeprowadził się do Los Angeles i dalej próbował szczęścia. Wypisał sobie nawet czek na przyszłość na 10 milionów dolarów za „Usługi aktorskie” datowany na 1995 rok. W tym właśnie roku otrzymał swoje pierwsze honorarium za film „Głupi i Głupszy”.

J.K. Rowling

Autorka Harry’ego Pottera zaczęła podążać swoją własną drogą dopiero po rozwodzie. W 1994 była na zasiłku i ledwo wiązała koniec z końcem. Pisaniem książki zajęła się w domu. Nie mogła pozwolić sobie na komputer, więc pierwsze kopie, przeznaczone dla wydawców przepisała ręcznie i maszynopisy liczące ponad 90 tysięcy słów przesłała do wydawnictw, które potencjalnie mogłyby być zainteresowane. Dwanaście domów wydawniczych odrzuciło pomysł pisarki. Dopiero Bloomsbury, niewielkie londyńskie wydawnictwo zgodziło się wydać książkę po tym, jak ośmioletnia córka szefa zakochała się w historii stworzonej przez Rowling. Reszta jest już, jak wiemy, historią.

Te przykłady odpowiadają na pytanie jak osiągnąć sukces i pokazują, że nie wolno rezygnować z marzeń, które mogą być siłą napędową do odnalezienia swojego powołania i miejsca na świecie. Jaka jest Twoja siła napędowa? 🙂

About Martina, lovelajf.pl

Coach, bloger, minimalistka z pasją do podróżowania. Ulubiony kierunek podróży to Azja. Zakochała się w niej podczas podróży dookoła świata, którą zrealizowała w pojedynkę. Kiedy nie podróżuje, biega i pije zieloną herbatę. Nieustająca poszukiwaczka inspiracji i dzieląca się nią z czytelnikami.

Share This:

  • JourneyToDream

    Po szczeblach na szczyt ?:)

  • Fajna historia z Jim’em Carreyem – nie wiedziałam o tym. Myślę, że taka wizualizacja sukcesu może bardzo zmotywować do jego osiągnięcia. W końcu kiedy wiemy, że zbliża się deadline, dokręcamy śrubki… Problem jest tylko taki, że obietnica jest złożona samemu sobie i łatwo jest ulec wewnętrznemu głosowi, który w każdej chwili złośliwie może podpowiedzieć „spoko luz, w razie czego wydłuży się deadline” 😛

    • Zgadzam się z Tobą. Czasem człowiek nie potrzebuje motywacji, czy zrobienia planu działania, ponieważ bardzo dobrze wie co powinien zrobić, brakuje tylko kogoś kto podkręci wspomnianą śrubę. W takich przypadkach sprawdza się wsparcie coacha. Sama miałam przypadki w których moja rola jako coacha, sprowadzała się do takiego właśnie „kontrolera” i to działa! 🙂

  • Agata Kasiurak

    Super sprawa, gratuluję serdecznie spełnienia marzeń, dziękuję za mądry, motywujący wpis o powołaniu i konieczności poszukiwania swojej drogi:) ja też – już jakiś czas temu – postanowiłam przejść na „ciemną stronę mocy” – rzuciłam pracę w kancelarii, zawiesiłam aplikację, zaczęłam pracę w pizzerii, później w piekarni i pod koniec kwietnia ruszam do Izraela, potem pewnie Uganda:) ahoj przygodo!:)

    • Szalona! 🙂 Chętnie napiszę o Tobie na blogu jak wrócisz! Odzywaj się i mocno trzymam kciuki!!! 🙂

      • Agata Kasiurak

        Dzięki serdeczne! Będę dawała znaki życia;P 🙂