Wyspa Siquijor, Filipiny – wierzenia, atrakcje

Share This:

Filipiny, Siquijor  – Za górami, za lasami, za kilkoma morzami, na południu Filipin, jest sobie malutka wyspa, którą ciężko nawet znaleźć na mapie. Mieszkają na niej sami uśmiechnięci ludzie, którzy nie posiadają wiele. Większość z nich pracuje po 12h dziennie za jedzenie i spanie, bądź wynagrodzenie w wysokości ok. 200zł/miesięcznie. Żyją w większości bez dostępu do ciepłej wody, kochają Europejczyków i marzą o tym, aby wyjść za mąż/ożenić się za jednego/z jedną z nich.

Gdy turysta mówi, że wybiera się na wyspę Siquijor miejscowych aż przechodzą ciarki, ponieważ ich zdaniem to przeklęta wyspa, na której praktykuje się czarną magię. Filipiny to kraj chrześcijański, w którym oprócz Boga, wierzy się w duchy, wampiry, czarną magię i szamanów. A wszystko co najgorsze z tych rzeczy mieszka właśnie na Siquijor. Popularnym przykładem tych wierzeń jest „Wak wak”.

wak wak, filipiny siquijor

Wak Wak to człowiek, który w nocy zmienia się w postać przypominjącą ptaka, który szuka ciężarnych kobiet, aby wyssać z nich płód. Wszyscy miejscowi, z którymi rozmawiałam potwierdzili swoją wiarę w niego i podchodzą do tematu bardzo poważnie. Ciężarne kobiety, które spotkałam przysięgały, że śpią z czosnkiem, aby odstraszyć zapachem tego stwora. Wiele osób twierdzi, że widziało wak waka na drzewie, a nawet stanęło z nim twarzą w twarz. Słyszałam również o nocnych polowaniach na niego.

Na wyspie mieszkają szamani, którzy z pomocą dobrych bądź złych duchów są w stanie uleczyć Cię ze wszystkiego. Gdy zapytałam jak to możliwe, że chrześcijanie wierzą w szamanów i czarną magię, dowiedziałam się, że istnieją dwa rodzaje magii  – dobra i zła. Filipińczycy wierzą w moc tej dobrej i ją stosują. Co ciekawe, swego czasu walczyli z tą złą, która była kiedyś obecna na wyspie. Nie mi oceniać na ile to wszystko jest prawdziwe, ale skoro w to wierzą należy to uszanować.

Spędziłam na tej wyspie ok. 3 tygodni i z pewnością ma ona coś w wspólnego z magią, nie wiem tylko czy tą czarną 🙂 Siquijor to miejsce, w którym pomimo pory deszczowej świeci słońce. Miejsce, w którym musisz mieć skuter, żeby się gdziekolwiek dostać, a jadąc nim musisz uważać żeby nie przejechać na ulicy kraba, psa czy kota, ponieważ są one wszędzie!

Dlaczego wybrałam Siquijor na początek mojej podróży?

Siquijor z pewnością nie jest wyspą turystyczna. Nie rozdaje się tu ulotek mówiących o atrakcjach, nikt nie słyszał o wycieczkach zorganizowanych po wyspie. Żeby coś zobaczyć/zwiedzić musisz poszperać w internecie, popytać mieszkańców, albo najzwyczajniej w świecie się zgubić i trafić na coś przypadkiem. Żadnych wielkich atrakcji, tylko miejscowi, morze i plaża. To właśnie miejsce dla mnie, pomyślałam, po odkryciu tej wyspy. Prawdziwy raj! Obawiałam się, że tak aktywna osoba jak ja zanudzi się tu, ale nic z tych rzeczy – zostałam wciągnięta przez nią kompletnie. Na Siquijor czas przestaje się liczyć, tak samo jak cała reszta.

Największą wartością w ofercie wyspy jest spokój i plaże. Dla osób spragnionych większych wrażeń też coś się znajdzie. Polecam moje TOP 10, czyli 10 rzeczy, które koniecznie trzeba zrobić będąc na wyspie Siquijor, na Filipinach:

Nieoficjalną atrakcją, dostępną u chłopaków z Ucieczki do Raju jest osoba Alvina 🙂
Alvin czyli człowiek orkiestra! Zaśpiewa, zagra na gitarze, rozbawi towarzystwo, podwiezie jak trzeba, pokaże nieodkrytą stronę wyspy, zabierze na wycieczkę i na najlepszą imprezę w mieście! A na drugi dzień przygotuje i przyniesie śniadanie bo wie, że po rumie ciężko je przygotować samemu 🙂 Co więcej, opowie o miejscowych zwyczajach, wytłumaczy je i przytoczy wyspiarskie legendy. Jeśli wybieracie się na wyspę Siquijor to musicie go poznać! Zostawiam kontakt: FACEBOOK

Jeśli szukasz więcej informacji o Filipinach zajrzyj tutaj: Filipiny ceny, Filipiny jedzenie, Filipiny – wrażenia po miesięcznym pobycie

About Martina, lovelajf.pl

Coach, bloger, minimalistka z pasją do podróżowania. Ulubiony kierunek podróży to Azja. Zakochała się w niej podczas podróży dookoła świata, którą zrealizowała w pojedynkę. Kiedy nie podróżuję siedzi za biurkiem pochłonięta mediami społecznościowi (to jej zawód), biega i pije zieloną herbatę. Nieustająca poszukiwaczka inspiracji i dzieląca się nią z czytelnikami.
  • Karolina Roszek

    Niesamowite! Mi się marzy nurkowanie na Filipinach, ale widzę, że nie trzeba nurkować, żeby pływać z żółwiami! Coś pięknego!

    • Dokładnie, wystarczy maska do snorkeling’u 🙂 niezapomniane przeżycie!

  • Pomijając już fakt irracnonalnosci tych wszystkich wierzeń (zarówno ich jak i naszych ofc), to za to właśnie uwielbiam podróże, że można doświadczać i poznawać takie inności!

    • Zgadzam się z Tobą. Podróżując nie mamy pojęcia co/kogo/jakie nowości odkryjemy za rogiem. To fascynujące 🙂

  • To ciekawe, że w XXI wieku takie wierzenia mają jeszcze rację bytu. Ale z drugiej strony, skoro mamy szeptunki czy znachorów, to czy powinno nas to dziwić? Chyba nie.

    • Myślę, że świat jest pełny przeróżnych wierzeń. Podróżując możemy poznać chociaż ich fragment 🙂

  • Trochę brakuje mi tu opowiadania o tych magicznych (i strasznych) elementach, które widziałaś 😀 – no bo chyba przecież musiałaś coś widzieć? 😀

  • Trochę jak w bajce! I jakoś legendy mnie nie przerażają. Jest spora szansa, że będę na Filipinach w przyszłym roku także będę pamiętać o tej wyspie 🙂