coaching nie chce być coachem

Nie chcę być coachem!

Jak zaczynałam umawiać się z moim chłopakiem (rozpoczęłam wtedy studia coachingu) zapytałam go czy wie, co to jest coaching? Napisał, że pewnie i że wyśle mi zaraz ciekawy link na temat coachingu.

I wysłał. Gościa stojącego na środku sali, przemawiającego do tłumu mężczyzn i namawiającego uczestników do tego, aby bili kolegów po twarzy.

Część znajomych, którzy widzę, że zmienili  swój status zawodowy na facebooku, na zawód -> „coach”, regularnie zaczęło wrzucać posty z cytatami i ich zdaniem motywacyjnymi hasłami: „ możesz wszystko”, „wszystko w  twoich rękach”  „jesteś zwycięzcą”, …

Internet dostarcza wiele takich przykładów. Kołczów z YT nawet nie oglądam, bo mi wstyd. Narzędzia coachingowe, które wyniosłam ze studiów coachingu są dalekie od tego, co widzę w sieci. Wiem, bo wszystko, czego się uczyłam w pierwszej kolejności testowałam na sobie, dopiero później na innych.

Coaching srołczing

Poszłam na studia coachingu kilka miesięcy po podróży dookoła świata w pojedynkę. Po powrocie z podróży marzeń byłam strasznie zagubiona, czułam się niezrozumiana przez otoczenie i niechęć do wszystkiego, do czego wróciłam. Wyczerpałam temat tutaj: Najtrudniejsza część podróżowania, o której nikt nie mówi…

To ludzie, których spotkałam w podróży zachęcali mnie do tej coachingowej drogi, bo mam „talent” do ludzi, a to, czym są pytania coachingowe i cele robię całe życie, naturalnie nie wiedząc, że „robię coaching”.

W Australii mieszkałam na couchsurfingu u coacha. Był Hindusem, od dziecka mieszkającym w Australii. Pewnego wieczoru zapytał czy zrobić mi mini sesję coachingową, na co bez zastanowienia odparłam „nie, to nie dla mnie!”.

Coaching, który do tej pory znałam to ten z korporacji...,

czyli modne słowo, wszyscy idą na dwudniowe szkolenie, po czym wracają i dodają przed nazwiskiem „coach”. Mądrzejsi od innych, znający odpowiedzi na wszystkie pytania i głoszący jak żyć. Coaching srołczing, po co to, komu? -  Tak właśnie widziałam coaching. Po krótkiej dyskusji na ten temat, zgodziłam się i przeszliśmy do pytań. Nie trwało to długo, bo byłam zaskoczona formą i prostotą tego, co się dzieje. Nasza rozmowa trwała dalej z tym, że on zadawał pytania, a ja odpowiadałam bądź myślałam nad odpowiedziami. Jak nie chciałam to nawet nie odpowiadałam na nie. Miało być tak żebym się czuła komfortowo. W sumie nie musiałam nawet powiedzieć na głos odpowiedzi żeby światełko żarówki zapaliło się w mojej głowie. To były proste, lekkie, niewyszukane pytania, na które nigdy wcześniej sama nie wpadłam i które po chwili namysłu trafiały w moje serce i plany, co do dalszej wędrówki.

Po tej mini sesji caochingowej, mój australijski coach zapytał czy zamienimy się rolami i teraz ja byłabym coachem.

- Przecież ja nie umiem! – odparłam.

-  Ty to robisz naturalnie.

Zapisałam to sobie w kajeciku, który towarzyszył mi w podróży i w którym notowałam wszystko, co dowiadywałam się po drodze o sobie i świecie.

 

Wierzę, że każdy z nas otrzymał swój unikalny talent. Podczas podróży dookoła świata w pojedynkę odkryłam swój, rozwijałam po powrocie, wykorzystywałam, pielęgnowałam…, po czym się załamałam.

 

Wierzę w metody coachingowe i polecam każdemu, bo otwierają nam oczy na dotąd niezauważalne. Jest tylko jeden problem, czemu to, co dobre i pomocne jest nazwane tak samo jak cała masa bullshitu?

W Polsce zawód coacha nie jest uregulowany prawnie, może nim się nazwać każdy. Każdy, kto przeczytał mądrą książkę, założył kanał na youtubie i głosi tezy jak łatwo jest osiągnąć sukces i wszystko jest w naszych rękach. Ja wierzę, że wszystko jest w naszych rękach, ale kurczę zrobił się z tego taki truizm, że wstyd powtarzać!

Na konferencji dla kobiet, usłyszałam od jednej Pani, że ona: „współpracuję z mentorem, nie coachem. Nie chcę żeby ktoś mi mówił jak mam żyć…” mało nie spadłam z krzesła…, kto dał jej mikrofon? W kwestii wyjaśnienia:

Coach to osoba, której rolą jest wsparcie Ciebie. Coach nie może mówić, co masz robić, jak żyć, manipulować, opiniować i wygłaszać swoich racji – TO NIE JEST COACHING!

Jest to wręcz zakazane!

Coach zadaje pytania i pomaga Ci znaleźć na nie odpowiedź z głębi Twojego serca. Coś, o czym nie rozmawiasz z koleżanką, bo ona w większości mówi o sobie. Coś, czego nie powiesz mamie, bo może Cię ocenić. Rolą coacha jest super aktywnie Cię słuchać, pytać i pomagać dojść tam gdzie chcesz. Nigdy nie może mówić, co jest dla Ciebie najlepsze… to nie jest coaching.

Co jakiś czas przychodzą do mnie osoby na coaching, ale już na wstępie mówią, że w coaching i rozwój osobisty to oni nie wierzą – to zło! Ale chcieliby porozmawiać i sprawdzić… No właśnie, na początku czułam się niekomfortowo z tym, że ktoś przychodzi mnie sprawdzić, ale po przemyśleniu wcale się nie dziwię. Czytając i słysząc takie bzdury o coachingu też bym się bała, że przyjdę do kogoś, kto zamiast rozmawiać o moich problemach rzuca mi z rękawa przemyśleniami jakiegoś Brazylijczyka. Tak, mam tu na myśli Paulo Coelho.

Daje to dużo satysfakcji i poczucia, że robisz to dobrze, gdy te osoby wracają do Ciebie na coaching, czasem dodając „to działa! Tylko proszę nikomu nie mówić, bo to „ten coaching”„;)

Gdy byłam dzieckiem szukałam swojego talentu, bo ani rysowanie, ani śpiewanie nie szło mi tak dobrze jak koleżankom. Każde kolejne spotkania z osobami, które przychodzą do mnie na coaching daje mi potwierdzenie tego, czego dowiedziałam się podczas podróży dookoła świata. Znalazłam swój talent, a teraz pomagam innym go znaleźć. Tylko, kim mam się nazwać żeby prawdziwie pomagać ludziom, a nie wejść do worka z coachami za dychę?

UDOSTĘPNIJ

Facebook
Twitter
Google+
Drukuj

Jeśli zarezerwujesz lot, nocleg lub samochód za pomocą powyższych linków, to do mojej skarbonki wpadnie kilka groszy. Co prawda, nie są to kokosy, ale każdy grosz się liczy. Obiecuję, ze przeznaczę go na rozwój tego bloga i w żaden sposób nie wpłynie to na cenę Twojej rezerwacji.

Mentor, coach, bloger, minimalistka z pasją do podróżowania. Ulubiony kierunek podróży to Azja. Zakochała się w niej podczas podróży dookoła świata, którą zrealizowała w pojedynkę. Kiedy nie podróżuje, dba o ogródek (na balkonie :) i pije zieloną herbatę. Co chwila ma nowy pomysł i od razu chęć jego realizacji. Zaraża innych swoją energią i wierzy, że wszystko co dajemy do nas wraca.

2 thoughts on “Nie chcę być coachem!”

  1. Próbowałam kiedyś coachingu i wydaje mi się, że trafiłam wtedy do dobrej osoby. Nie mówiła mi, co mam robić, tylko słuchała. Zadawała mi pytania. Po dosłownie trzech spotkaniach doszłam jednak do wniosku, że nie jest mi to kompletnie potrzebne 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze wpisy

Zobacz co u mnie słychać

Copyright lovelajf.pl